Strona główna > Aktualności > Jacek Siemieński: niesłusznie zapomniany właściciel Zagórza i Klimontowa

Jacek Siemieński: niesłusznie zapomniany właściciel Zagórza i Klimontowa

00:00, 12-01-2015

Jacek Siemieński był ostatnim właścicielem Zagórza i Klimontowa. Musiał je sprzedać po swym udziale w powstaniu styczniowym. Czy doczeka się ronda swojego imienia?


Po dworach w Zagórzu i Klimontowie (obecnych dzielnicach Sosnowca) niewiele już dzisiaj pozostało. W Zagórzu na miejscu większości zabudowań dworskich w latach sześć-dziesiątych wybudowano istniejący do dzisiaj szpital. Nie ma już zabytkowego dworu Miero-szewskich, pozostał jedynie pałacyk gościnny, w którym mieści się aktualnie Pracownia Konserwacji Dzieł Sztuki. Dwór klimontowski istniał jeszcze w okresie po II wojnie światowej. Mieścił się tam wówczas ośrodek zdrowia. Dzisiaj pozostałością po zabudowaniach dworskich jest rozległy park i kapliczka przy miejscowym pawilonie handlowym. Ostatnim właścicielem Zagórza i Klimontowa był Jacek Siemieński, postać dzisiaj niemal zupełnie nieznana. Niestety, bo bardzo zasłużona w historii Zagłębia Dąbrowskiego. Siemieński po swoim zaangażowaniu w powstanie styczniowe zmuszony był do sprzedaży majątku. Wcześniej przez wiele lat właścicielami Zagórza była rodzina Mieroszewskich, która jest upamiętniona w nazwie głównej ulicy przebiegającej przez Zagórze. Co ciekawe, przed wojną nosiła ona nazwę Mieroszew-skich, a dzisiaj Braci Mieroszew-skich (w międzyczasie Armii Czerwonej, a po włączeniu Zagórza do Sosnowca szeregowca Iwana Kamyszewa, czerwonoarmisty poległego tu w styczniu 1945 roku). Sam Jacek Siemieński urodził się daleko stąd. Przyszedł na świat w 1826 roku w Janu-szowicach koło Opoczna. Ukończył prywatne szkoły w Krakowie, potem studiował na Uniwersytecie Wrocławskim i w Paryżu. Już wówczas angażował się w działalność niepodległościową, biorąc udział w przemycie niedozwolonych wydawnictw przez granicę prusko-rosyjską. Niedługo potem zaczął inwestować w przemysł górniczy na terenie dzisiejszego Sosnowca. Był właścicielem m.in. kopalń Jerzy (później Niwka-Modrzejów) i Ignacy (później Mortimer). Po śmierci swej ciotki Jadwigi Mieroszewskiej de domo Siemieńskiej oficjalnie został właścicielem majątku w Zagórzu. Już wcześniej w jego ręce przeszedł Klimontów. Jak mówią relacje, nie miał w sobie wiele z dziedzica wyzyskującego chłopów i w znacznym stopniu angażował się w działalność społeczną. Jacek Siemieński przez dziesięć lat był szefem Rady Opiekuńczej Zakładów Dobroczynnych powiatu olkuskiego. Gdy w okolicy wybuchła epidemia cholery, organizował pomoc lekarską dla mieszkańców wsi. Za jego "kadencji" w Zagórzu istniała też szkoła ludowa i biblioteka. Sam Siemieński fundował też stypendia dla wiejskich dzieci. Pamiętany był również jako dziedzic trzymający wiejskie dzieci do chrztu. Sam rodziców chrzestnych dla swego syna Leonarda wybrał spośród miejscowych gospodarzy. W realizacji pozytywistycznych haseł Jackowi Siemieńskiemu pomagała świecka mistyczka Wanda Malczewska, prywatnie jego siostra cioteczna. Malczewska przez pewien okres czasu mieszkała w dworach w Zagórzu i Klimontowie. Za wspieranie miejscowej ludności klimontowianie zaczęli ją nazywać "świętą panią". Jednym z wychowanków Siemieńskiego i Malczewskiej był urodzony w Zagórzu późniejszy ksiądz Grzegorz Augustynik, długoletni proboszcz parafii w Dąbrowie Górniczej i budowniczy tamtejszego kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Anielskiej. Siemieński jako pierwszy w okolicy zdecydował też o uwłaszczeniu chłopów w swoich włościach. Angażował się też kulturalnie - pomógł w wydaniu jednej z książek Wincentemu Polowi, wspierał też swego krewnego, znanego malarza Jacka Malczewskiego (z rodziny Malczewskich pochodziła matka Siemieńskiego). Za sprawą prowadzonego mecenatu dwór zagórski stał się ośrodkiem kulturalnym, zyskując sobie miano Małych Aten. 

"Często odwiedzał szkółki, egzaminował, rozdawał pilnym nagrody, a zdolniejszych odsyłał do wyższych szkół. Miał zamiłowanie do medycyny, pod dozorem lekarza utrzymywał we dworze aptekę, chorych odwiedzał, przyrządzał im lekarstwa i sam je zawoził lub też posyłał. (...) A kiedy pomiędzy ziemianami wytworzyła się grupa dobrze myślących obywateli, pragnących prawdziwego dobra Ojczyzny, którzy postanowili uwolnić od pańszczyzny swych poddanych kmieci, pan Jacek był pierwszy, że pańszczyznę zamienił na czynsz" - wspominał później Siemieńskiego ksiądz Augustynik. Jacek Siemieński przez cały czas nie zapominał również o działalności patriotycznej. Przez pewien okres był pod obserwacją carskiej policji. Potem zaangażował się w przygotowania do powstania styczniowego. Jego zagórski dwór nieraz był miejscem tajnych spotkań i narad. Sygnałem dla wybuchu powstania był manifest Rządu Narodowego, opublikowany 22 stycznia 1863 roku. Wieść o tym do Zagłębia dotarła już nazajutrz przez kolejarzy. Miejscem zbiórki dla ochotników z Zagłębia miało być wzgórze zamkowe w Będzinie. Wybuch powstania zbiegł się jednak w czasie z chorobą Jacka Siemieńskiego. Mobilizacja nie udała się, a większość powstańców udała się do Ojcowa, by wesprzeć oddział Apolinarego Kurowskiego. Formacji tej udało się odbić Zagłębie z rąk rosyjskich. Dzięki temu przez dwa tygodnie istniała tutaj namiastka niepodległej Polski. Siemieński tymczasem wyjechał do Lwowa, gdzie objął stanowisko komisarza cywilnego Rządu Narodowego na Galicję Wschodnią. Później pracował w Krakowie, gdzie zajmował się organizacją przerzutu broni z Austrii do Królestwa Polskiego. W 1864 roku wobec zagrożenia konfiskatą swych majątków sprzedał je górnośląskiemu przemysłowcowi Gustawowi von Kramście. Przeniósł się wówczas w rodzinne strony. Mieszkał w Wilkoszewicach, a potem w Żytnie. Również tam realizował swoje pozytywistyczne ambicje. W Żytnie zmarł w 1872 roku. Dzisiaj imię Wandy Malczewskiej nosi park w Klimon-towie. Postać Jacka Siemień-skiego jest niemal zupełnie zapomniana. Wiedzą o niej głównie regionaliści i miłośnicy lokalnej historii. Będzie rondo? Kilka miesięcy temu członkowie Zagórskiego Stowarzyszenia Regionalnego Pakosznica zaapelowali, by nowo budowane rondo w Sosnowcu-Zagórzu, u zbiegu ulic Braci Mieroszewskich, Dmowskiego, Popiełuszki i Długosza, na tak zwanej "Rewolucji", nazwać imieniem Siemieńskiego. Złożyli w tej sprawie pismo do Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. - Oprócz niewątpliwych zasług, powodem, dla którego chcemy nazwać projektowane rondo jego imieniem, jest fakt, że postać ta jak do tej pory nie doczekała się jakiegokolwiek upamiętnienia. Często sięgając po takich czy innych patronów, zapominamy o naszej regionalnej, fascynującej historii, pełnej wspaniałych postaci takich jak Jacek Siemieński - argumentują członkowie Pakosznicy. Urząd Miejski w Sosnowcu potwierdza, że pismo w sprawie Jacka Siemieńskiego do niego wpłynęło. Odpowiedzi jeszcze nie odesłano, ale dowiedzieliśmy się, że urzędnicy nie są przeciwni temu pomysłowi. Obowiązują jednak odpowiednie procedury. I to trwa. W Sosnowcu w ostatnim czasie pojawiły się ronda m.in. Teodora Cieszkowskiego, dowódcy z okresu powstania styczniowego, i Stanisława Kalabińskiego, urodzonego w Sosnowcu uczestnika kampanii wrześniowej. 
Źródło:dziennikzachodni.pl





Komentarze

Redakcja oraz Wydawca portalu zagorze.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez użytkowników. Jednocześnie zastrzegamy sobie prawo do kasowania, bądź edycji wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe lub promujące jakiekolwiek usługi czy produkty.